Porzuć Google Translate. DeepL nie jest prywatnościowym predatorem, a przy okazji zawstydzi go w niejednym tłumaczeniu

Wpis z serii deGoogle.

Uzależnienie od usług giganta na G jest olbrzymie, ale wcale nie zawsze wynika z braku poważnych alternatyw (vide YouTube). W większości przypadków świadomy użytkownik spokojnie może zastąpić propozycje firmy wielbiącej ponad wszystko nasze dane produktami nie tylko przyjaźniejszymi prywatności, ale czasem nawet wyższej jakości.

Dobrym przykładem może być tu tłumacz, a pretekstem do napisania o nim – niedawne dodanie w nim obsługi 13 nowych języków. Niemiecki DeepL w moich (i nie tylko) testach radzi sobie wyraźnie lepiej od wielkiego konkurenta, a dodatkowo – z perspektywy GeekOrganikowej rzecz kluczowa – nie przyczynia się do dalszego pęcznienia guglowych serwerów zbierających dane o każdej naszej cyfrowej aktywności.

Szczerze mówiąc nie wiem jak to możliwe, biorąc pod uwagę jak gigantycznym potencjałem w zakresie potencjału uczenia maszynowego oraz pracy wykonywanej dla nich przez samych użytkowników itp. ma tutaj Google, ale fakt jest taki, że DeepL dzieli się ze mną często tłumaczeniami wyższej jakości, bardziej naturalnie brzmiącymi i lepiej radzi sobie z idiomami w wielu językach. Konkretniej, w tych językach:

  • bułgarski
  • czeski
  • duński
  • niemiecki
  • grecki
  • angielski
  • hiszpański
  • estoński
  • fiński
  • francuski
  • węgierski
  • włoski
  • japoński
  • litewski
  • łotewski
  • niderlandzki
  • polski
  • portugalski
  • rumuński
  • rosyjski
  • słowacki
  • słoweński
  • szwedzki
  • chiński

DeepL – jak i gdzie?

DeepL posiada możliwość tłumaczenia tekstu bezpośrednio wklejanego lub dokumentów .docx i .pptx. Mamy też możliwość wybrać pomiędzy tłumaczeniem formalnym i nieformalnym oraz wprowadzić własne tłumaczenia określonych słów/zwrotów do glosariusza.

Aplikacje desktopowe dostępne są na tę chwilę tylko dla Mac oraz Windows, ale w praktyce możemy w moment utworzyć własną web-aplikację – więcej wkrótce na blogu.

Sam korzystam (i polecam) również z dodatku do przeglądarki FirefoxTo DeepL translation„, który umożliwia nam zaznaczenie tekstu i bezpośrednie przesłanie go do tłumacza.

DeepL nie posiada jeszcze niestety aplikacji mobilnej. Znajdziemy trochę aplikacji korzystających lub podszywających się pod DeepL, jednak ja póki co na Androidzie poleciłbym po prostu otworzyć stronę DeepL w mobilnym Firefoxie i użyć opcji „Dodaj do ekranu głównego”, aby mieć później do niego szybki dostęp.


Jeżeli podoba Ci się ten wpis i interesuje Cię technologia ze szczególnym uwzględnieniem prywatności, cyfrowego bezpieczeństwa, wolnego oprogramowania i kwestii etycznych zamiast sponsorowanych artykułów o kolejnych produktach, które „musisz mieć” – koniecznie zostaw polubienie na FB, dodaj GeekOrganic do subskrypcji RSS lub po prostu podaj dalej ten lub inny wpis – dla niezależnych blogów takich jak GeekOrganic to wielka rzecz. Dzięki!

Linki do social media GeekOrganic:

7 myśli na temat “Porzuć Google Translate. DeepL nie jest prywatnościowym predatorem, a przy okazji zawstydzi go w niejednym tłumaczeniu

  1. Rozumiem inicjatywę, ale porzucenie Google to tylko ciekawostka dla geeków. Sam miałem serię wpisów o degoogle. Ten tłumacz nie wpisuje się w to w ogóle. Nie ma aplikacji mobilnej. To dyskwalifikuje go i Google Translator wygrywa wysoko.
    Niestety, rzucanie takiego wyzwania nie jest proste. Proszę przekonać zwykłego Kowalskiego 🤗

    Polubienie

    1. Ja z kolei rozumiem postawę, ale nie zgodzę się, że porzucenie Google to „ciekawostka dla geeków”. Demonopolizacja internetu to raczej bardzo istotny cel, który stawiają sobie duże umysły tech świata oraz polityki w tej chwili, dlatego nie nazywałbym tego ciekawostką, aczkolwiek domyślam się, że miałeś na myśli niską świadomość ludzi w tych kwestiach.

      Oczywiście, że DeepL w tej chwili nie rzuci wyzwania „rynkowego” i nie pokona w cudowny sposób translatora Google, natomiast:
      1) jest świetny i przydatny dla osób, które w ogóle podejmują jakiekolwiek decyzję na temat używanego oprogramowania, czyli np. osób odwiedzających tego bloga 🙂
      2) dobrze się rozwija i podejrzewam, że aplikacja mobilna to kwestia czasu
      3) „Kowalskiego” generalnie się nie przekonuje na tym etapie do niczego, bo Kowalski nie podejmuje tych decyzji, tak jak np. nie zdecydował o wyborze przeglądarki Chrome – są one raczej podejmowane za niego. Żadna najlepsza nawet aplikacja tego nie zmieni, a edukacja i prawo.
      A przy okazji liczę na powrót bloga, bo ostatnio coś przycichł, a kibicuję!

      Polubienie

      1. Ale ja się zgadzam z tym, że to istotny cel. Nie twierdziłem inaczej i kibicuję takim tekstom. Jednak nie zgadzam się z tym, że porzucenie usług gigantów jest takie proste jak to opisujemy. Sam wpadłem w taką pułapkę na swoim blogu (nie spamuję). Wrzucałem ciekawe alternatywy dla usług Google. Też opisywałem, że jest to proste i przyjemne. Jednak.. na Twitterze wyszła po tym długa dyskusja. Z ludźmi siedzącymi w bezpieczeństwie, prywatności, popularyzujący otwarte oprogramowanie itp.. Wyszło, że na ten moment jest to ciekawostka i to tylko dla blogerów, jeszcze niestety. Spróbuj przekonać swoich najbliższych na przesiadkę na takie alternatywy, nie da się… Jeszcze nie. A co dopiero przekonywanie obcych.
        Nie chodzi mi o to żeby o tym nie pisać, ale nie pisać w tym stylu:
        „Uzależnienie od usług giganta na G jest olbrzymie, ale wcale nie zawsze wynika z braku poważnych alternatyw (vide YouTube). W większości przypadków świadomy użytkownik spokojnie może zastąpić propozycje firmy wielbiącej ponad wszystko nasze dane produktami nie tylko przyjaźniejszymi prywatności, ale czasem nawet wyższej jakości.”
        Sorki, ale nie ma alternatywy dla Youtuba. Są inne serwisy, ale to co innego.
        1) wiem, że jest świetny, bo korzystam od powstania. Jednak nie jest to alternatywa dla Google Translatora. Nie teraz.
        2) kwestia czasu może, ale zobacz od kiedy istnieje DeepL. Mają inny target.
        3) Czyli to jest tylko potwierdzenie, że piszemy o ciekawostkach dla geeków 😉
        PS
        Zaraz wracam do bloga. Oddawałem się przyziemnym sprawom 😉
        Dzięki

        Polubienie

    2. Generalnie więc się zgadzamy i znając Twój blog wiem, że te kwestie są również dla Ciebie ważne. Spamu się nie bój, sam chętnie polecam blog Androidowy. 😉

      Że nie piszemy dla Kowalskich rozumie się samo przez się, wszak tego geeka mam w tytule bloga nawet.
      Niemniej interesuję się głównie rozwiązaniami, które mogą stanowić alternatywę właśnie dla osób niekoniecznie technicznych, ale przynajmniej zainteresowanych tematem i DeepL spełnia dla mnie ten wymóg. Ludzie u mnie w pracy (żadni tam informatycy czy geeki) w pewnym momencie przerzucili się na DeepL, gdy okazało się, że po prostu lepiej się sprawdza. I to wyjątkowo bez mojego udziału. 😉

      Piszemy tutaj po prostu o innych rzeczach – wydaje mi się że odnosisz się do tego jak do swego rodzaju pojedynku, gdzie DeepL miałby rzucać wyzwanie Tłumaczowi od G, a rozstrzygający byłby udział w rynku – a ja nigdzie nie pisałem, że DeepL ma potencjał stać się rozwiązaniem masowym.
      Natomiast dla wielu osób spokojnie może zastąpić innego tłumacza. W przeciwieństwie do zastąpienia YouTube, bo w cytowanym fragmencie chodziło mi właśnie o rzecz odwrotną – o to, że YouTube jest zupełnie ‚bezalternatywny’.

      „Ciekawostką dla geeków” ja nazwałbym więc właśnie np. PeerTube, albo Mastodon – który pomimo, że jest najlepszym obecnie ucieleśnieniem próby stworzenia federacyjnego medium społecznościowego, to jest nadal zupełnie nieosiągalny dla przeciętnego użytkownika i nie odpowiada funkcjonalnością konkurencji, podczas gdy DeepL na desktopie zarówno posiada funkcjonalność konkurenta, jak i jest równie przystępny dla ‚normalsa’.

      Polubienie

  2. Ten dodatek nie jest aktywnie monitorowany pod względem bezpieczeństwa przez Mozillę. Przed instalacją upewnij się, że mu ufasz.
    Trochę ryzykowne.

    Polubienie

    1. Słuszna obserwacja, zawsze warto być ostrożnym w przypadku dodatków. Ten na szczęście nie wymaga wielu uprawnień, w przeciwnym razie nie instaluję dodatków niemonitorowanych.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s